Rozmowy przy kawie (34)
Udało się dziś złapać dzikiego kocurka przychodzącego do nas jeść i byliśmy z nim w lecznicy. Dostał zastrzyki, dodatkowo leki na 2 dni, odpchliłam, kupiłam lek odrobaczający na zapodanie po antybiotyku za kilka dni i po Nowym Roku będziemy go łapali do kastracji. Dzikusek już nie taki dziki jak rok temu, fajne z niego futro, w dodatku wielkie bo waży prawie 6 kg. Może z biegiem czasu po kastracji zostanie naszym domownikiem. Zobaczymy.
A tak bieda wygląda - brak ucha, ślepy na jedno oczko i w ogóle cały pokancerowany, czyli często sie bije przez brak kastracji, ale zmienimy to niedługo.


  PRZEJDŹ NA FORUM