| Rozmowy przy kawie (34) |
| Wyflaczę się do końca i idę w moją obręcz. Nie cieszą mnie święta. Bóg się rodzi? Moc truchleje ? Moc ma się dobrze i wysoko trzyma łeb, jeden się rodzi, a tysiące innych upadają, umierają, zostają sierotami, marzną głodne z zimnym łańcuchem na karku, niosą w zębach dzieci do ludzi , żeby pomogli. Jakie słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami ? Głód, wojna, nienawiść, pogarda, kłamstwo, oszustwo, gwałt, zbrodnia, zaniechanie, pycha, ślepota ? Robię te szopkę tylko dla wnuczka. Może w złe dni przywoła jakiś obraz zapamiętany i doda mu sił i nadziei. D. kiedyś opowiedział jak marzł w pewnych okolicznościach i myślał, jak mu zawsze kazałam , o domu, gorącej zupie, czystym łóżku, kąpieli w wannie, czystym ubraniu i ognisku w którym pieczemy jesienią ziemniaki. I wstał i poszedł , zrobił co musiał i wrócił. Tylko po to robię to wszystko. |