Rozmowy przy kawie (34)
W dobre ręce oddam skrzywionego psychicznie kota. diabeł
Przed świętami zdejmuję gobelin, na hakach mocuję wielką , powyginaną artretycznie gałąż, i do niej przyczepiam różne stroiki . Gałąż po świętach idzie do wiatki.
Przyniosłam ją i położyłam do wysuszenia na ciepłej podłodze w łazience.
Poszłam do kuchni robić krokiety.
Straszliwy koci ryk, prychanie i łomot.
Kocica atakuje tę gałąż i wali łapą z całej siły.
Chciałam ją wygonić, bo bałam się, żeby nie uszkodziła łapy.
Wybiegła ale " przy okazji " rozorała mi pazurami łydkę.
Teraz siedzi na wysokim łóżku u wnuczka i boję się tam wejść bo może mi skoczyć na głowę.
Psy wlazły w kąty.
Może ktoś chce ?
To bardzo piękny kotek. pan zielony


  PRZEJDŹ NA FORUM