| Rozmowy przy kawie (34) |
| Pat, Ona już trochę niedowidzi i niedosłyszy. Ale jako " pierwszy fortepian " w filharmonii i niegdyś piękna kobieta - jest próżna i nie nosi okularów i aparatu słuchowego, choć ma. Wybrała Marylkę, tylko nie tę co trzeba. I mnie pytała o cudze dzieci i inne sprawy a ja sparaliżowana strachem odpowiadałam jak idiotka i ciągle pytałam , jak się czuje, czy wie, jak sie nazywa i gdzie mieszka. Kiedy żegnałyśmy się, ochrzaniła mnie ,że żle wyglądam, nie mam makijażu i mam czerwone oczy. A ja przepłakałam cały dzień, czekając na L. i nie w głowie były mi stroje i makijaże. Cieszę się, że dziewczynki się cieszą. Z chłopcami poszłoby mi lepiej. Nie mam w otoczeniu młodych dam. |