| Rozmowy przy kawie (34) |
| Muszę to napisać. Będziecie się śmiać. Jedziemy do Celinki jak straż pożarna. Trochę mi lecą łzy, bo bardzo Ją kocham. Ale ma 85 lat i spodziewam się najgorszego. Po drodze zgarniam neurologa. Opisuję objawy, że splątana, myli daty i osoby, chwilami nienaturalnie podekscytowana, chwilami nie rozumie o czym rozmawiamy. Celinka otwiera cała w uśmiechach, w domu jak zawsze błysk, pachnie świeżo zaparzoną herbatą i korzennymi ciasteczkami. Mętnie tłumaczę, że robiliśmy w K zakupy i postanowiłam zrobić Jej niespodziankę. Pijemy herbatę, neurolog śledzi rozmowę i zachowanie Celinki. Ona mówi, że martwi się o Marylkę W. Dzwoniła dziś aby złożyć urodzinowe życzenia i rozmowa przebiegała dziwnie. Co prawda obie są przygłuche ale Marylka była wyrażnie przygnębiona, nie umiała odpowiedzieć, co słychać u córek , jak wnuczka odbiera pierwszy rok studiów. I zadawała jej idiotyczne pytania. L. nie wytrzymał i zaczął się śmiać. Ja zaczęłam płakać, bo zrozumiałam pomyłkę i byłam szczęśliwa. Wszystko sobie wyjaśniłyśmy. Przy okazji musiała spojrzeć głęboko w oczy młodego specjalisty, odwzajemnić jego męski uścisk obu dłoni , oberwac w kolanka młoteczkiem, dotykać palcem noska itp. L. odwiózł nieco spłoszonego neurologa z paczuszką ciasteczek. W tym czasie Celina zagrała mi ukochany walc nr.2 Szostakowicza, zebrała wywiad o moich odczuciach odnośnie muzycznej twórczości Anthony`ego Hopkinsa i jak odbieram wykonanie przez Andre` Rieu, przypomniała o noworocznym koncercie z Wiednia i opowiedziała co u dzieci i wnuków, które przyjeżdżaja we wtorek. Wycałowałyśmy się, wzięłam paczke ciasteczek i wróciliśmy do domu. Całą drogę w milczeniu. Wreszcie L. mówi : Celina pomyśli, że jestem strasznym chamem. Nawet Jej nie kupiłem kwiatów. Ale pomyślałem, że przeżyje. Dopiero po tej złotej myśli zaczęłam się śmiać. Nie zdziwcie się, gdy kiedyś Was najadę . |