| Rozmowy przy kawie (34) |
| Ach, czytam sobie co jakiś czas dzisiejsze opowieści i jestem na bieżąco, ale co rusz wynajduję sobie jakieś zajęcia. NA zmianę jest tłumaczenie aktów rodzinnych z przełomu XIX i XX wieku bo dokonałam nowego odkrycia, z myciem kaloryfera w kuchni czy zmianą wystroju w nowej klatce papug. Teraz M. poleciał na drobne zakupy bo od jutra mam nowa dietę i chciałam jutro przed południem sama jechać do miasta, ale ten twierdzi, że ma być kiepska pogoda i nakazał mi siedzenie w domu. Co do ciuszków to jak byłam 30 kg większa jeszcze w maju, to kupowałam zawsze na allegro tylko firmowe jakieś rzeczy z końcówek kolekcji, większość przymierzałam i odkładałam bo zaraz byłam załamana jak widziałam siebie w lustrze, teraz wszystko też nie pasuje bo wisi i wygląda równie kiepsko. Chyba jakiś bazar dla zwierzaków zorganizuję bo niektóre rzeczy są nówki sztuki. U nas leje cały dzień, kiepska pogoda jak na grudzień, lubię zimę, ale taką z 1978 np. Jakby jutro nadszedł mróz jak M. kracze, to nie wyobrażam sobie akcji na drogach. Jutro mam plan umyć fronty szafek w kuchni, na szczęście mam tylko dół bo góra zawalona oknami na dwóch ścianach. |