Bea, no właśnie, gdyby nie to, że leje i wieje, to mimo parszywej szarości za oknem pewnie bym się zebrała, ale dzieciom z nosa się leje, a choćby nie wiem co, muszą do świąt dochodzić do placówek, bo oszaleję, jeśli znowu bedę mieć je w domu Ale za tydzień jest podobny jarmark w Świeradowie - moze tam się spotkamy, jak pogoda i zdrowie dopisze?
Misiu, nie no Flora zrobiła na miarę 8-latki, jest parę niedoklejonych i trochę płaskich jak naleśniki, ale dumna jestem, że praktycznie wszystko, oprócz zagniatania i gotowania zrobiła sama Cieszy mnie to też ze względu na jej zaburzenia i fobie, bo wygląda na to, że terapia działa - wcześniej nie była w stanie dotknąć surowego ciasta, a teraz upaprała się po łokcie, nawet nie zauważając  |