Rozmowy przy kawie (32)
Deszczowo, ponuro, szaro. diabeł
Justynko, nie bojsa, spytaj innych babć. Się młodnieje, ma siłę, chce się żyć. Taki mały człowieczek zmienia cały dom. Na lepsze.
Nie piszę na zasadzie, stało się, nie ma odwrotu, więc muszę się cieszyć.
Najważniejszy jest dach nad głową, reszta dzieje się sama.

Martusiu, do popołudnia jestem sama, więc rozanielona mina na wyłączność. Chociaż okresowo bywam miła, więc może ujdzie uwadze.
Moje słońce potrafiło wozić rachunki i kwoty przez dwa miesiące w samochodzie i dopiero blokada urządzeń odblokowywała klapkę w mózgu.

Pat, gupieloku, to tylko dziecko i w dodatku po terapii.Może rozmawiali o rodzinie, że składa się z mamy, taty, dzieci, babci.
Dziecko chciało się popisać wiedzą i dopasowało widziane osoby. Na kogo wypadło, na tego bęc.

Na temat psa łańcuchowego i noszonego na rękach w tym samym domu, pisałam kiedyś. Ale mnie zakrakałyście.
Jeżeli przestrzeń życiowa jest na pokaz, nigdy nie zaakceptuje się zwierzęcia , które może ją zaburzyć.
Ani w dizajnerskim domu ani w wylizanym ogrodzie.
Dlatego na wiele sesji zdjęciowych przywozi się słodkie zwierzątka, by ocieplić wizerunek właścicieli i zbełtać łeb czytającym, którzy czują się jak guano , widząc białe kanapy przy 5 - ciu psach. Aha, psy dopasowane kolorystyczni do wnętrza.

Basiu, ja myślałam , że tylko pięknienie. A jednak i ogród.

Cieszę się z przyjazdu dziecka głównie ze względu ma malutka, który zaczynał mieć objawy braku witaminy M.
Czyli niby skład taki sam a jednak ważna firma produkująca te witaminy.
Dobrego dnia.


  PRZEJDŹ NA FORUM