Rozmowy przy kawie (29)
Dzisiejszego dnia mam naprawdę dość.Ale jeszcze się odniosę.

Nie zgodzę się zupełnie z teorią, że w lesie najtrudniej o bandytę. Poza tym, co W. miałby do powiedzenia na ten temat ze swojej bogatej kariery (nie na darmo ma pozwolenie na broń), to lasy w okolicach Warszawy, ale przypuszczam i większych czy mniejszych innych miast zwykle służyły porachunkom bandycko-gangsterskim, uprawie zakazanych gatunków roślin, żeby wymienić tylko te kwestie. A ci, co się tym trudnią, przypadkowych świadków nie lubią. Rozumiem, że świat widziany z okolic tak pięknych jak Twoje, Bea wygląda inaczej, ale to tylko pozory.
Co do zwierząt i ich losów w mieście czy na wsi - trzeba reagować.Inaczej nic się nie zmieni. Prawo w tym zakresie jest zwykle uchwalane pod naciskiem szurniętych stowarzyszeń, które uważają, że np. przepis o tym, że pies z łańcucha ma być spuszczany na ileśtam godzin na dobę jest cudowny. Ale jak to sprawdzić i egzekwować - tego już te oszołomy nie wiedzą i mało ich to obchodzi.
Justynko, kupcie preparat na pchły w lecznicy. Te sprzedawane "na wolnym rynku" często są do bani. Składają się z jakichś ziołowych specyfików, które pomagają jak homeopatia czyli wcale.

Idę spać, bo jutro kolejna część kołomyji pracowej.


  PRZEJDŹ NA FORUM