Wiejskie zarośla, czyli przypadki szalonej Beatki
Nie bardzo mam siły.
Akcja wbijania Rambusiowych kłów była ok.22.wczoraj.
Z tego całego soru wróciłam po 1.w nocy po zaopatrzenie ran, zaaplikowaniu VAT jako p.tężcowy,wydrukowaniu zleceń na poradnię chirurgiczną, jak też do zakaźnej, odesłano mnie na zwyrodniałe mężowe łono.
Zwyrodniały UBek co przez przypadek został moim mężem, bo nie chciał ze mną jechać bo krwi widoku i zapachu szpitala nie zniesienie.
Świnia nie mąż.

Tak czy siak dziura największa jest na otoczce sutkowej, reszta drobnicy idzie do węzłów chłonnych.
Martwię się bo ten krater sączy się surowicą z krwią.
Antybiotyki p.bakteryjne mam, tribactic do przemywania ran mam, opatrunki też.
Chirurg mnie w poradni nie przyjął bo ,UWAGA,nie można w ciągu jednego dnia być 2x u tego samego specjalisty.
Ten ciul sorowy był chirurgiem a ponieważ już było po północy i ta sama data to nie nada i już.
Zawtra.

Cyc boli jak nic, wzięłam 2 pyralginy i usnęłam jak niemowlę.

Bólu mi moje psie dziecko narobiło okropnego, ale psy w czasie burzy zachowują się irracjonalne, ja zresztą też bo potem wścieklizna mnie ogarnęła w szale taka,że tłustym mu dupsko prętem bez opamiętania.

Potem ,gdy wracałam ze szpitala pytałam męża, czy Rambo żyje i czy chodzi.
W tym amoku martwiłam się, czy go nie zabiłam.

Nigdy nie byłam w stanie wyobrazić sobie, że własny rodzony pies zaatakuje żywiciela.

Jako bezdzietna matka mam poranioną duszę.
Czuję się jak matka, którą pobił rodzony syn.


Teraz już wiem,co czuła moja śp.Mama, gdy mój brat a co zatem jej pierworodny, znęcał się nad Nią.
Bynajmniej wydaje mi się, że wiem. ...

Z Rambusiem się przeprosiliśmy, wylizał mi gębę, wyprzytulał,obwąchał opatrunek na ranie. ...

A ja się uryczałam tuląc do tych psich, wiernych oczu. ..

Gdybyś piesku wiedział, ile mi bólu zadałeś. ..


Kocham go nadal i nie wyobrażam sobie, że miałoby być inaczej.

Choć niektórzy twierdzą, że pies,który zaatakuje własną pańcię jest nieobliczalny .
To wszystko przez burzę.

Ale gdybym wtedy miała atak tachykardii lub się przewróciła, gryzł by chyba bez opamiętania. ..


Niemniej za żadne skarby się go nie pozbędę.
Choć, gdyby zaatakował mi dziecko. ...Nie wahałabym się ani sekundy.

Zawsze, gdy słyszę o pogryzieniach winię człowieka.
Wczoraj też była moja wina.
Bo powinnam pamiętać, że psu z pyska się nie odbiera nic.
Tym bardziej w czasie burzy.

Szkodnik woła teraz na mnie Wielko Sprzątacka.
Bo ile razy się różne ogrodowe worki walają po ogródku i mi nie przeszkadza, a wtedy w nocy torebek foliowych zachciało mi się zbierać.

Uff.....

Tak jak uwielbiam pisać, tak się umęczyłam. ..

Trzymajcie za mnie kciuki.

wesoły


  PRZEJDŹ NA FORUM