Rozmowy przy kawie (26)
Właśnie przed chwila byłam ostentacyjnie nieuprzejma diabeł Noż, kurdę, ile razy mozna tym samym ludziom powtarzać, że nie ma się ochoty na rozmowę i prosić, by więcej nie przychodzili? Mowa o Świadkach Jehowy zakręcony Jak to Pat mówi, że dobre uczynki zostaną słusznie ukarane? Właśnie. Za pierwszym razem byłam uprzejma, po krótce objaśniłam im mój stosunek do religii w ogóle, wykazałam, że im większa wiedza (choćby większa znajomość Biblii, historii i okoliczności jej powstania), tym mniejsza wiara w to, że to Bóg osobiście ją podyktował i jest najświętszym kodeksem postępowania, podobnie ma sie sprawa z innymi "świętymi" księgami tego świata. Wyglądało, że przyjęli do wiadomości, bo przez jakis czas nie przychodzili lub przychodzili tylko po to, żeby zostawić wetknięte w sztachety bramy pisemko. Potem znów sie pojawili, ale nie te same osoby, ekipa sie zmieniła, bo oni sie zmieniją, nie obchodzą cały czas tego samego terenu, tylko sie wymieniają. No i znów zaczęli przychodzić, znów powiedziałam, że dziękuje uprzejmie za kolejne odwiedziny, nie chce rozmawiać. Nie dotarło albo maja bałagan w notatkach, bo wrócili diabeł Byłam chłodno uprzejma, ale w krótkiej rozmowie postanowiłam ich zniechęcić tzw. "dokopaniem bez nogi" pan zielony czyli wykazałam, że tak sie składa że Biblie znam lepiej niz oni (choć uważają sie przeciez za najlepszych znawców i jedynych prawdziwych interpretatorów). Owszem, wrażenie zrobiło, wręcz zatkało, ale oni maja wyprane mózgi, bo i tak każdą informację z góry przyjmują jako potwierdzenie swojej wizji świata i ostatecznie doszli do wniosku, że skoro ktoś taki jak ja tak dobrze zna jednak Biblie, to z tego wynika, jaka wielka siła przyciągania tkwi w tej świętej księdze i jest to najlepszy dowód, że pochodzi ona od Boga zakręcony lol Gadał dziad do obrazu... pan zielony Poprosiłam, żeby nie wracali, bo nie chcę rozmawiać, nie będe odpowiadać na te, jakże błyskotliwe, pytania itd. Czy dotarło? Ależ skąd! Znów przyleźli. Pechowo akurat byłam przy rabatkach w pobliżu bramy. Tak mnie wkurzyli, że już miałam im powiedzieć, żeby szli w diabły, bo Larsa wypuszczę... ale zaświtało mi, że "przejadę się" po nich i pobawię w antynawracacza, to powinno ich zniechęcić skuteczniej. Przez chyba 10 minut nie dałam im dojść do słowa, dałam im wykład o "Pieśni na pieśniami", jej wartości artystycznej, historycznej, seksuologicznej oraz oczywiście erotycznej w znaczeniu osobistym pan zielony pan zielony Zanim zdążyli nabrać powietrza, żeby coś powiedzieć, przytoczyłam im katolicka interpretacje tego utworu, ewangelicką oraz, a jakże, interpretacje właśnie świadków jehowy. Dokonałam krótkiego omówienia poszczególnych interpretacji (no jasssne, że fragment: "Jam miłego mego i ku mnie zwraca się jego pożądanie. Pójdź, mój miły, powędrujemy w pola, nocujmy po wioskach!" opisuje miłość Boga do ludzkiej duszy... No, oczywiście! Bo niby o co innego mogłoby chodzić poecie?? pan zielony ...którym oczywiście wcale nie był Salomon).
Bawiłam sie przez tych parę minut nieźle, ale czy dotarło i czy w ogóle było warto, czy ironia została wyłapana przez słuchaczy..?
Dziś wrócili lol Wyszłam, zobaczyłam, że to oni i po prostu powiedziałam "Nie!" i zawróciłam do domu, nic więcej, nawet nie chciało mi sie dojść do bramy i ich pogonić.





  PRZEJDŹ NA FORUM