Rozmowy przy kawie (25)
No, o tym to sobie tu debatowaliśmy, że w samym seksie nie ma nic gorszącego, tylko takie patologiczne myślenie narzuciło nam wychowanie w pruderyjnym klimacie religijnym...
Ha! Nie tak dawno temu ogladałam film dokumentalny o pewnym plemieniu, którego pojmowanie ludzkiej seksualności jest inne niż u nas. Róznice sa duże, np. funkcjonuje pojęcie małżeństwa, ale też isnieje coś w rodzaju instytuji wymiany żon i mężów. W razie "zapotrzebowania" emojonalnego czy nazwijmy to, fizycznego, można bez problemu spotykać się i odbywać seks z cudzym mężem czy żoną, wszyscy to rozumieją i akceptują. (Nie było wyjaśnione, jak widza sprawe ewentualnej prokreacji, do ktorej może dojść, bo antykoncepcji to oni raczej chyba nie stosują, ale widocznie w tym, że dziecko jest innego faceta też nie widzą problemu, oni w ogóle widzą mniej problemów). U nas takie rozwiązanie 90% osób uzna za oburzające. Pozostałe 10% ślini sie na samą myśl o takiej możliwości pan zielony pan zielony

Właściwie to nie, 50% ślini sie na taką myśl, ale przyzna sie tylko 10% pan zielony


  PRZEJDŹ NA FORUM