Rozmowy przy kawie (24)
A apropos agresji jeszcze, też uczę dzieci, że to nie jest rozwiązanie, ale uczę też, że nie można być bezwolną ofiarą - skutki są, parę dni temu, kolega zaczepiał Flo, aż w końcu ją opluł. Nie wytrzymała i wyzwała go od głupków, podkreślając argument wbiciem pióra (własnego) w ławkę (własną). Kolega, patafian jeden, zaczął ją straszyć, ze powie jej mamie, i dziecko moje lekko spękane ze szkoły wracało, ale na szczęscie o problemach od razu mi mówi.... psycholog zapewne by mnie karcił, ale pochwaliłam ją: za to, że nie dała się opluwać beznamiętnie oraz za to, że skoro już poziom agresji sięgnął zenitu, to wyżyła się na przedmiocie, a nie człowieku oraz poinformowałam, że ma się nie bać, że ktoś na nią doniesie, gdyż i tak ją podziwiam, że ograniczyła się tylko do tak eleganckiego w tej sytuacji epitetu - pewnie to niepedagogiczne, ale widziałam niesamowitą ulgę na jej twarzy i wiarę, że matka pomoże, a nie opieprzy wesoły

A teraz to mnie proszę opieprzyć, bo tekst jak leży mało co tknięty, tak leży...zmieszany


  PRZEJDŹ NA FORUM