Dwa w jednym czyli miejska dżungla cz. II
Bea standardowy koszt takich prac jest rzecz jasna astronomiczny. W tym przypadku sporo roślin było za darmochę w ramach spłaty długu szkółkarza wobec Krzyśka - właściciela ogrodu. Torf był także za darmo, bo szkółka Krzyśka produkuje krzewy kwasolubne i z doniczek poprodukcyjnych wszystko poszło na rabaty. No i sprzęt zmechanizowany jest na miejscu, więc wynajmowanie traktorków, koparek itp. odpadło. Ponadto porobiony już był wstępny drenaż terenu: rowy odwadniające itp. przez brukarzy.
Iwonko W. nie jest zawodowym projektantem, zresztą projektów nigdy nie robi, bo nie umie bardzo szczęśliwy Ale lubi tę pracę i czy to jest ogródek przydomowy czy nasadzenie dla dewelopera, to stara się być solidny i uczciwy wobec klientów. Co nie zawsze jest doceniane, Wy też macie firmę, więc wiecie jak to bywa...
Kasiu dokładnie tak jak napisałaś, o taki efekt chodziło wesoły Szczerze mówiąc ja byłam pod wrażeniem, bo poprzednio widziałam ten ogród w stanie totalnego rozgrzebania w ubiegłym roku.
Ewuniu Ogród ma jeden sezon, więc mam nadzieję, że jak się roślinność rozrośnie za dwa-trzy lata, to będzie szał wesoły Co do róż to W. jakoś niekonsekwentny jest. Generalnie lekceważy i raczej w swoich ogrodach nie sadzi, ale te co posadziłam na wsi czy w miastowym szczerze podziwia w fazie kwitnienia wesoły


  PRZEJDŹ NA FORUM