Rozmowy przy kawie (3)
O, i u nas kolejny dzień ze słońcem! A zaspaliśmy dziś z W. haniebnie, bo telefon z nastawionym budzikiem został w torebce i nie słyszeliśmy pikania.
W pracy smród nieziemski jakichś farb i lakierów, trzeba drzwi na korytarz zamykać, bo niedobrze się robi.
W sobotę chyba pojedziemy do Skierniewic na Święto Kwiatów, Warzyw i Owoców, czyli jak mówi W., na Święto Kwiatów, Badyli i Robali wesoły Przy okazji odwiedzimy mamę W., może ona go postawi do pionu, bo on też doła załapał przez ten rozpadający się samochód. A w zasadzie przez durne myśli, że co mu po długoletniej ciężkiej pracy nad dwóch etatach, jak nie może teraz wyjąć pieniędzy z konta i kupić samochodu. Musi być nieudacznikiem, głupkiem, frajerem (niepotrzebne skreślić, ale według niego nie ma co skreślać). Godzinę mu wczoraj tłumaczyłam, że skoro przez te 30 lat nie kradł, nie kombinował i nie naciągał klientów, to niestety o konkretnym majątku w naszych realiach nie ma co marzyć. Nawet o takim pozwalającym w dowolnym czasie wydłubać z banku, bagatela, 50 tysięcy złociszów na samochód, który nie ma być szpanerską bryką tylko narzędziem pracy.
Jak powiedziała Marianna w "Siedlisku": odkąd to światłe umysły dochodzą do pieniędzy w tym kraju...

Miłego dnia wesoły


  PRZEJDŹ NA FORUM