Rozmowy przy kawie (1)
Każdy kij ma dwa końce. Ja nawet twierdzę, że i więcej, gdy jest rozgałęziony.
Indywidualizm indywidualizmem, ale sam fakt, że człowiek wpisuje się na jakieś forum i działa na nim dłuższy czas jest aktem społecznym.
Jak pisze noblista:
"Choćbyś był jak kamień polny,
nigdy nie będziesz całkiem wolny.
Lawina bieg od tego zmienia,
po jakich toczy się kamieniach."
Można sobie wmawiać, że jest się niezależnym, ale fakty sa takie, że jest sie częściowo niezależnym. Jedni bardziej, inni mniej. Ja jestem skrajną indywidualistką, więc wiem, co mówię.
Internet daje dużo wolności w kontaktach, sprzyja indywidualizmowi, ale istnieje tylko dlatego i po to, że ludzie potzebują sie kontaktowac i budować różne formy wspólnoty. Forum internetowe jest technicznie zaawansowanym budowaniem pierwotnej wioski. Ludzie sie schodzą, stawiają szałasy, wieczorem siedzą przy wspólnym ognisku i słuchają tych, którzy fajnie opowiadają. Nie każde forum jest takie samo, ale ogrodnicze chyba szczególnie jest takim zakładaniem wioski, bo jest wprost związane z ziemią, działką, ogrodem, domem, czyli własnym miejscem na świecie. Ludzie potrzebują tej wspólnoty, jedni bardziej, inni mniej, ale potrzebują wszyscy. Niektórzy mają sporą łatwość wchodzenia we wspólnoty i wychodzenia z nich, inni nie. Powody są różne, wrodzona konstrukcja psychiczna, doświadczenia z życia, aktualne potrzeby... Jedni wchodzą w relacje z pewnym dystansem, inni angażują sie emocjonalnie. Dla jednych wszystko jest eksperymentem, który w każdej chwili można przerwać i przenieść w inne miejsce, dla innych wszystko jest zabawą, dla jeszcze innych wspólnota jest źródłem oparcia i potrzebują jej przywództwa, dla jeszcze innych wszystko po trochu... Ci którzy sa mocnymi akcentami w grupie, stają się dla wielu punktami odniesienia lub nawet przywódcami, ich odejście z wioski jest trudne i większość chce ich zatrzymać. Zamieszkując na dłużej w jakiejś wiosce zawsze przyjmuje się w niej jakąś rolę lub kilka ról, bo nie ma istnienia w grupie bez pełnienia w niej jakiejś roli. Można się od tego odcinać, ale i tak jakąś rolę sie pełni, bo tak działa społeczeństwo. Odchodząc zostawiasz te rolę nieosadzoną w danej grupie i grupa musi coś z tym zrobić. Zakładając nowy obóz pod wioskę tez przyjmuje się na siebie jakąś rolę i nie da sie od tego uciec. Deklaracje przeciwne tu niewiele zmieniają, są po prostu nadawaniem sprzecznych komunikatów.
Mniej więcej to dałam do zrozumienia swoimi marudnymi tekstami, ale chyba za szybko dawałam wyraz swojej szybkiej analizie i w ogole niepotrzebnie, bo to chyba zostało odebrane jako coś w rodzaju kopania leżącego. Nie taki był mój zamysł, to był tylko odruch intelektualny wynikający z tego, co moim zdaniem widać.
Moje "warczenie" nie bylo warczeniem tylko udawaniem warczenia, takim angielskim humorem użytym do satyrycznego opisu sytuacji. No, ale chyba za bardzo "pojechałam", ze wszystkim, z marudzeniem, z analizą i ze wszystkim.
Mam nadzieję, że już mnie znacie na tyle, że jednak mi wierzycie w to, że życzę Wam jak najlepiej. No, taka moja rola społeczna, widzieć, analizować, opisać, podśmiać się, dać nadzieję oczko Nie mogę się wymigiwać od swojej roli, bo wiem, że nawet jeśli czasem wkurzam niektórych, to raczej prędzej niż później zaczną domagać sie analizo-błazeństwa i jeśli im nie dam, napiszą mi, że ich porzucam oczko
Jak bardzo Was wkurzyłam? pan zielony


  PRZEJDŹ NA FORUM